Prowokacja

lip
29

Sąsiadka opowiedziała nam plotkę o sąsiedzie. Podobno regularnie co tydzień odwiedzała go wyzywająco ubrana kobieta a potem przez drzwi słychać było odgłosy … bicia.

Nasza reakcja była błyskawiczna. Wydrukowana została poniższa grafika, która została naklejona w dyskretnym miejscu obok drzwi sąsiada:

Domyślam się, że biedny facet musiał dostać zawału serca. Ludzie wiedzą! Naklejka najpierw znikła by po kilku dniach znowu się pojawić – prawdopodobnie nie wiedział co zrobić.

Naszym kolejnym krokiem będzie wiadomość – Nie jesteś sam !

Dominacja i uległość

„Jeśli chcesz naprawdę stanąć na czele,
Zajmij miejsce ostatnie. (…)
Kto nie spiera się o swoje,
Łatwo uzyskuje, co jest jego.”
Lao Tsy

Dominacja i uległość są jednym z podstawowych aspektów praktyk BDSM, który określa wzajemne relacje podczas sesji. Rola osoby dominującej polega na przestrzeganiu zasad i systemu kar, służących kontrolowaniu zachowania uległego partnera; uległy zaś poddaje się tej kontroli. Przyjrzyjmy się jednak temu zjawisku dokładniej. Jak w rzeczywistości rozkłada się kontrola miedzy partnerami zabawiającymi się w klimatach BDSM? Czy aby na pewno, cała władza w takich układach skupia się wyłącznie w rękach strony dominującej?

Natrafiłam na interesujący (klik) artykuł w lipcowych Charakterach, traktujący o seksualnej dominacji pań w reklamach. Badania, przeprowadzone pod kierunkiem prof. Andrzeja Falkowskiego w Instytucie Psychologii Ekonomicznej SWPS, jednoznacznie wykazały, ze konsumenci chętniej kupują towary prezentowane przez kobiety dominujące seksualnie nad mężczyzną. Natomiast nie wywierały skutecznego efektu reklamy, w których kobieta była silnie zdominowana przez mężczyznę. Właśnie takie, które mieliśmy okazje obejrzeć na tym blogu we wcześniejszym poście pod tytułem Sexizm. Badacze uważają, ze taka reklama potrafi wręcz spowodować dewaluacje marki w oczach konsumenta.

Jakie są przyczyny takiej reakcji badanych na spoty reklamowe? Przede wszystkim, badaniom poddano wyłącznie kobiety z tego tytułu, że to właśnie one zazwyczaj dokonują większości zakupów. A wiec wyniki nie są reprezentatywne dla ogółu populacji. Niemniej jednak, świadczą one o zmianie wizerunku „kobiecości” w oczach samych kobiet. W kontekście erotycznym, chcemy być postrzegane jako odważne, silne, oraz świadome swojej seksualności. Ponadto dużym postępem jest to, że wreszcie zdałyśmy sobie sprawę z tego, iż nasze ciało należy do nas i to my decydujemy o tym z kim, kiedy i jak nim się dzielić.

Często sceny BDSM odgrywane przez Top and bottom są niczym innym, jak skrupulatnym realizowaniem fantazji strony uległej. Kto zatem tak naprawdę trzyma ster, kieruje okrętem, a jak trzeba zarzuca kotwice u progu nieprzekraczalnych granic? Zdarza się też w zabawach sm stawianie oporu przez stronę uległą, które jest niewątpliwym przejawem sprzeciwiania się dominacji lub próbą narzucenia własnej woli. Dla wielu Dom właśnie poskramianie tendencji do dominacji sub jest tym, co rozpala ich najbardziej. Nie należy również zapominać o switches, którzy świetnie odnajdują się w obydwu rolach w zależności od sytuacji. Potrafią czerpać przyjemność zarówno z dominacji, jak i podporządkowywania się woli Top. Spotkałam się nawet z opinią, że najlepszymi Dom zostają właśnie ci, którzy mają za sobą doświadczenia z bycia po drugiej stronie.

A zatem, nie zawsze fantazje na temat uległości i dominacji mają pokrycie w rzeczywistości. Zdaje się, że tak jak w świecie przyrody, pozornie sprzeczne Yin i Yang przenikają się i oddziałują na siebie nawzajem, tak partnerzy BDSM, zaspakajając swoje erotyczne pragnienia, uczestniczą w subtelnej wymianie władzy (power exchange).

c.d.n.

SubllimeJoureny

Dzień dobiegał końca. Krótka przerwa… jeszcze tylko jedna sesja na dziś a potem perspektywa  zbliżającego się weekendu. Planowała spędzić go u znajomych w uroczym domku letniskowym położonym w malowniczym cienistym lasku tuż nad brzegiem jeziora. Ciche pukanie do drzwi wyrwało ją z błogiej kontemplacji nadchodzącego wypoczynku na łonie natury i przywróciło do rzeczywistości.

„Byłam umówiona… na 17:30…” – wydusiła z siebie łamiącym się przestraszonym głosem młoda mocno opalona blondynka o delikatnych rysach twarzy, stojąca w progu jej gabinetu. „Ależ oczywiście… zapraszam. Czekałam na ciebie.” Zawsze starała się stworzyć ciepłą niezobowiązującą atmosferę, pomagając nowym klientom oswoić się z jeszcze nieznaną dla nich sytuacją.

Po wpisaniu do kwestionariusza danych osobowych i dopełnieniu wszelkich formalności dotyczących płatności, zaproponowała przejście od biurka w głąb pokoju, gdzie stały dwa wygodne fotele. Kiedy już usiadły naprzeciw siebie, przeszła do rzeczy – „A więc… co cię sprowadza dzisiaj do mnie?” „No wiesz… Sama nie wiem od czego zacząć…” – odezwała się nieśmiało. Nastąpiła chwila ciszy, której nie wytrzymała i wypaliła – „Jestem seksoholiczką!” Jej słowa zabrzmiały nienaturalnie głośno i wyglądało na to, że sama przeraziła się tego, co przed chwilą powiedziała. „Co sprawia, że tak myślisz o sobie?” – zapytała łagodnie. W odpowiedzi, przez następne 45 minut, wysłuchała dramatycznej historii uzależnienia od seksu. Obsesyjne poszukiwanie coraz to nowych partnerów wśród obojga płci, perwersyjne zabawy, chwile uniesień i dojmujące poczucie winy przeplatały się ze sobą w opowieści klientki. Trochę zaskoczyła ją taka nietypowa otwartość już podczas pierwszego spotkania i wielokrotnie musiała kierować rozmową tak, żeby tamta nie wdawała się w zbytnie szczegóły swoich erotycznych doznań. Po godzinie pożegnały się i umówiły na kolejną sesję za tydzień. Kiedy odprowadzała ją do drzwi złapała jej wzrok na swoich kształtnych pośladkach opiętych wąską jedwabną spódnicą. Wcześniej nie uszły jej uwadze również niejednoznaczne spojrzenia, które klientka w trakcie sesji ukradkiem rzucała na jej dekolt. Zaniepokoiło ją to na chwile, ale nie miała ochoty zastanawiać się nad tym teraz.

W trakcie półtoragodzinnej drogi nad jezioro obmyślała strategie pracy z klientami na przyszły tydzień. W taki sposób często urozmaicała sobie monotonię jazdy samochodem na dłuższych trasach. Kiedy przyszła kolej na seksoholiczkę złapała się na tym, że wyobraża ją sobie nagą; bez tej kusej fioletowej sukienki skąpo przykrywającej złociste uda, w której zjawiła się na pierwsze spotkanie. Rysowała ją w swojej wyobraźni leżącą w półmroku na dużym wygodnym łożu z obrożą zapiętą wokół delikatnej długiej szyi. Je krągłe piersi kusiły sterczącymi sutkami a lekko rozchylone uda ukazywały zarysy gładko ogolonej wilgotnej szparki. Nad nią schylała się inna kobieta głaszcząc ją po głowie i gęstych blond włosach rozsypanych na czerwonej pobłyskującej atlasem poduszce. Obok niej na łóżku leżały przygotowane narzędzia: kajdanki, gag, bat i palcat. Za chwile Pani i suczka miały odegrać scenę. Temu wszystkiemu przyglądał się ubrany na czarno mężczyzna, wygodnie siedząc w skórzanym fotelu naprzeciw łoża. Odgoniła tę wizję od siebie.

Poczuła się zmęczona po całym dniu spędzonym na plaży, długim wieczornym spacerze po wydmach i wesołej kolacji z gospodarzami. Kiedy już leżała w łóżku, natarczywie powróciła wizja seksoholiczki. Nie mając siły walczyć, tym razem, dała się ponieść wyobraźni…

Blondynka stała na kolanach z rękami z tyłu zakutymi w kajdanki. Pod czujnym okiem Dominy sprawnie obciągała kutasa wystającego Panu z rozporka. On trzymał ją za włosy, rytmicznie pociągając tam i z powrotem, żeby lepiej kontrolować jej ruchy. Kiedy zdarzało jej się nieostrożnie zawadzić zębami o członka, z ust Pana padało głośne przekleństwo a Pani wówczas wymierzała siarczyste razy batem. Dławiąc się starała się zmieścić  kutasa jak najgłębiej w gardle, aż do oczu napływały jej łzy. Gdy po kilku mocnych pchnięciach Pan skończył w jej ustach, nie była w stanie połknąć naraz całej spermy i resztki wyciekły jej na szyję i piersi. Przerażona i drżąca z podniecenia czekała na karę, która miała ją spotkać za taką nieudolność…

Zakneblowana leżała na łóżku z tyłkiem wypiętym do góry, pojękując za każdym razem, kiedy Pani ostrożnie dotykała jej łechtaczkę palcatem. Jej nabrzmiałe i ociekające śluzem krocze zaciskało się niemalże odruchowo. Na moment palcat spoczął na jej lewym pośladku i po chwili posypały się zamaszyste uderzenia, lądując na przemian to z lewej, to z prawej strony. Suczka wiła się z bólu, przewracając tyłeczkiem na boki i mocno zaciskając zaczerwienione pośladki. Ślina niekontrolowanie toczyła się z kącików jej ust i ściekając po policzkach wsiąkała w prześcieradło. Pani odłożyła palcat i sprawnym ruchem dłoni zaczęła masować jej powiększoną  pulsującą łechtaczkę. Drugą ręką na zmianę mocno ściskała jej sutki. Ciało suczki prężyło się w ekstazie kiedy przeszywały je pojedyncze dreszcze, aż wreszcie, szereg szybkich skurczów oznajmił, że szczytowała…

Głaskała i całowała ją delikatnie po twarzy, kiedy twardy członek Pana mocnym pchnięciem rozpychał jej ciasno zaciśnięte zwieracze i wdzierał się w odbyt. Gag dławił krzyki wydobywające się z głębi  jej gardła, ale przez cała sesji nie uciekła się do wcześniej ustalonego gestu bezpieczeństwa. Dzielnie znosiła wszystkie zadawane jej przez Pana i Panią tortury. Wolną  ręką, Pani rytmicznie pieściła swoją łechtaczkę. Wyczuwali się z Panem już na tyle, że udało im się zsynchronizować ruchy tak, że doszli niemal w tym samym czasie. Pan i Pani wymienili się czułym spojrzeniem. Sam na sam z nim, była uległą niewolnicą gotową spełniać jego każde najbardziej perwersyjne fantazje; w obecności drugiej kobiety przeistaczała się w demona czerpiąc satysfakcję z absolutnej dominacji. Rozpalała go do granic możliwości ta jej wręcz zwierzęca agresja, którą odkrywał, gdy razem ujeżdżali uległą suczkę.

Po powrocie do domu natychmiast zadzwoniła do konsultantki i poprosiła o dodatkową sesję superwizji jeszcze przed ustaloną wizytą seksoholiczki. Po dwugodzinnej wnikliwej analizie przeciwprzeniesienia, doświadczona konsultantka zachęcała do pracy nad tym przypadkiem, oferując swoje wsparcie i wskazówki. Jej ponad 30-letnie doświadczenie, między innymi w dziedzinie zaburzeń seksualnych, mogło być niezwykle pomocne, ale mimo wszystko miała wątpliwości. Skontaktowała się z koleżanką, straszą stażem i wiekiem terapeutką – „Zgłosiła się do mnie dziewczyna z problemem uzależnienia od seksu. Obawiam się, że nie poradzę sobie z tym w tym momencie. Weźmiesz ją?” „Ależ oczywiście. Nie ma sprawy.” – odpowiedziała koleżanka. Kiedy w trakcie sesji omawiała z klientką potrzebę skierowania jej do innej terapeutki, tamta zapytała – „Rozumiem… Ale powiedz mi jak to wyczułaś?”  „Co takiego niby wyczułam? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. „No wiesz.. To że mi się podobasz… i że mam straszną ochotę na ciebie.” „Chcę ci pomóc… Próbuję znaleźć dla ciebie najlepszą terapię.” – zakończyła rozmowę. Odetchnęła z ulgą, kiedy seksoholiczka zamknęła po sobie drzwi. Intuicyjnie przeczuwała, że nie udźwignęłaby w terapii tej fizycznej fascynacji sobą nawzajem. Na moment wróciła myślami do swoich fantazji. Nigdy wcześniej nie odważyła się podzielić nimi z partnerem. Może właśnie teraz, kiedy uświadomiła sobie jak bardzo tego pragnie, był na to najlepszy czas…

c.d.n.

SublimeJourney

Obrządek

cze
29

Swego czasu przeczytałem kilka książek dotyczących SM, wydanych w USA. Były to poradniki jak najlepiej sobie radzić w związku z elementami SM, które jak wiadomo z różnych powodów bywają nietrwałe. Jeżeli zależy partnerom na sobie warto czasem pomyśleć zawczasu o zagrożeniach i korzystać z doświadczenia innych ludzi.

Elementem, który powtarzał się najczęściej, jest kwestia obrządku w związku. Autorzy uważają, że jest to element, który cementuje związki SM. Wprowadzenie zasady, że każdego piątku o 20 następuje chłosta lub co trzy dni będzie sesja poniżania narzuca pewien rygor, kręgosłup związku.

Po chwili zastanowienia uznałem, że w tezie tej jest sporo racji. Z czasem jest tak, że życie erotyczne zamiera. Nie chce się, nie ma czasu, następuje znudzenie. Obrządek narzuca pewne reguły, co jest korzystne jak każde inne reguły w związku  – że garnki mają być umyte a podłoga posprzątana.

Ciekawe, co mają do powiedzenia czytelnicy.

Zgoda

cze
24

Charakterystyczne dla praktyk SM jest to, że obie strony wyrażają na nie zgodę i są świadome tego co robią. Jeżeli dwoje dorosłych ludzi dobrowolnie podejmuje jakieś czynności ‘łóżkowe’ to jest to wyłącznie ich sprawą. Żadne państwo nie powinno ingerować, niezależnie od tego czy ludzie ci mają ślub, są tej samej płci czy używają pejcza.

Co innego w przypadku, gdy jedna z tych osób jest mocno niepełnoletnia. W zależności od kraju wiek od którego można rozpocząć pożycie seksualne waha się od 15 do 18 lat. Wszelkie naruszenia tego zakazu powinny być surowo ścigane.

Podstawowym problemem Polski jest to, że w kraju potężne wpływy ma kler. Jak wiadomo, instytucja ta przesiąknięta jest pedofilami, którzy rozpoczynają edukację w seminarium licząc na dostęp do dzieci i na bezkarność. Oto co jedna z ofiar ma o tym do powiedzenia:

Stąd też popieram postulat prewencyjnego kastrowania seminarzystów. Więcej w serwisie kleryk.com

Na to, że onanizm jest dobry naprowadziła mnie klerykalna nagonka. Jeżeli kler czegoś zabrania, to z pewnością sami  to robią i odnoszą z tego jakieś korzyści.

W przypadku mężczyzn sytuacja jest prosta – masturbacja pomaga rozładować napięcie seksualne. Bez tego skala frustracji i przemocy seksualnej byłaby znacznie większa od tego, co obserwujemy.

W przypadku kobiet sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Rozładowanie jest drugoplanowe, jako że kobiety nie są tak fizjologicznie pod presją jak mężczyźni. Istotniejsze jest ćwiczenie i poznawanie własnej seksualności. Tak już jest, że dochodzenie do orgazmu jest u kobiet dużo trudniejsze niż u mężczyzn. Masturbacja, szczególnie w czasie stosunku z mężczyzną, jest najskuteczniejszym sposobem pozbycia się anorgazmii. W ten sposób mamy szereg prawidłowych bodźców płynących z penetracji oraz stymulowanie łechtaczki, dających sam orgazm.

Większość mężczyzn nie zwraca uwagę na to, czy kobieta dochodzi czy nie. To jest najlepsza droga to pozbycia się partnerki z łóżka. Kobiety nie są pozbawione zdolności kalkulacji, gdy seks nie jest fajny, po prostu się go unika. Przywiązywanie faceta do siebie zmuszaniem się do seksu czy udawaniem orgazmów ma bardzo krótkie nogi. Udany seks to najsilniejsze spoiwo związku.

Zabawki

cze
14

Czasem pojawia się pytanie, skąd brać zabawki do sportów SM. Możliwości jest wiele, problem jak zawsze w tym, żeby zdobyć coś fajnego w przystępnej cenie.

Pomysł pierwszy

Pomysł drugi, z lokalnego podwórka

Podzielcie się pomysłami w komentarzach.

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie ostatni wpis autora tego bloga o seksistowskich reklamach
uwłaczających godności płci pięknej. Oczywiście wszystko jest relatywne w zależności od perspektywy z jakiej się na to popatrzy. Uśmiałam się do łez czytając wskazówki jak być dobrą żoną. Poradnik dla grzecznych pań do bólu przypomina zasady tresury suki na służbie. Więc jak to możliwe, żeby kobiety „w klimatach” – uległe suczki i seksualne niewolnice absolutnie poddane woli Pana – mogły być „bardziej świadome i wyemancypowane niż przeciętne zjadaczki chleba?” Kim są naprawdę te  ubezwłasnowolnione masochistki zdominowane przez swoich właścicieli i zdane na łaskę ich sadystycznych fantazji?

Całkowita uległość aż do utraty własnej tożsamości zdaje się z gruntu zaprzeczać feministycznym dążeniom do równouprawnienia. Krytyka BDSM przez pewne kręgi feministek na czele z Alice Schwarzer i Andreą Dworkin sprowadza się do stwierdzenia,  że nasza patriarchalna kultura narzuca również role jakie odgrywają Top i bottom. Cała zabawa jest niejako odzwierciedleniem opresyjnej rzeczywistości, która nas otacza i tak naprawdę niczym się od niej nie różni. Erotyzowanie władzy i przemocy według tej grupy feministek jest jeszcze jednym przejawem szowinizmu i dyskryminacji wobec kobiet. Idąc dalej, niektóre z tych pań uważają, że BDSM może prowadzić do przemocy domowej.  Radykalne feministki   wręcz doszukują się związku pomiędzy praktykami BDSM a gwałtem i przemocą seksualną.

Naszym paniom zdaje się umykać z pola widzenia jeden subtelny lecz zasadniczy szczegół jakim jest zgoda osoby uległej na zadawanie jej tortur przez sadystę. Istnieje również coś takiego jak hasło bezpieczeństwa, którego raczej nie ustala się z gwałcicielem lub abuserem (sprawcą przemocy domowej). Niedorzeczny argument feministycznych oponentek BDSM z grubsza  brzmi następująco: „Kobiety wybierają takie praktyki seksualne, ponieważ NIE wiedzą co jest dla nich dobre.” Wąż zjada swój własny ogon i koło się zamyka. Patriarchalna kontrola seksualności bierze górę nad feminizmem. Cóż, nie zostaje nic więcej jak zaproponować drogim paniom aby stworzyły „feministyczny” poradnik seksualny dobrej żony.

Zastanawia jednak fakt, dlaczego ci sponiewierani bottom wracają po więcej?  Co począć w tej sytuacji z przyjemnością doznawaną w trakcie sesji SM? Seksualnie liberalne feministki takie jak Camille Pagila, Gayle Rubin czy Susie Bright mają zasadniczo inne zdanie jeżeli chodzi o BDSM. Stanowczo sprzeciwiły się one purytańskim wartościom i dały odpór moralnemu autorytaryzmowi. To one stoczyły wojnę z radykalnymi feministkami w obronie wolności seksualnej kobiet. Te niezwykłe i odważne kobiety jako jedne z pierwszych wyraziły swój protest przeciwko patriarchalnym ograniczeniom ekspresji seksualnej przez co utorowały drogę zwolenniczkom BDSM do przełamywania taboo. A więc uprawianie BDSM jest aktem feminizmu w tym znaczeniu, że nieskrępowanie dążymy do zaspokajania własnych potrzeb poprzez osiąganie przyjemności a zarazem dawanie jej swoim partnerom.

sublimejourney
c.d.n.

Sexizm

cze
3

Branża reklamowa od niepamiętnych czasów specjalizuje się w seksistowskich reklamach. Choć branża przyhamowała, nadal w polskiej telewizji widzi się reklamy,w których matka z córką gotują, a ojciec z synem odrabiają lekcje – jak ‘wiadomo’ dziewczynki nie muszą się uczyć matematyki, ważne żeby umiały gotować zupę na żeberkach. Oburzające, ale widać większość społeczeństwa to akceptuje, więc reklamy mogą sobie lecieć.

Kobiety ‘w klimatach’ są bardziej świadome i wyemancypowane niż przeciętne zjadaczki chleba, stąd takie chamskie chwyty wzbudzają opór. Trzeba jednak przyznać, że niektóre z reklam są w pewien sposób trafione, i zabawne gdy spojrzeć na nie z alternatywnego punktu widzenia:

Więcej

Wyobraźnia

maj
22

Sesja to gra wyobraźni. Strona zdominowana żąda bólu, obrażeń, strachu. Potrzebuje odnieść wrażenie, że strona dominująca niszczy zarówno jej psychikę jak i ciało. Proporcja między tymi dwoma formami SM zależą wyłącznie od indywidualnych upodobań, można być bardziej uległą lub bardziej masochistką.

Dostarczenie oczekiwanych emocji i wrażeń to pokarm dla duszy sub. Dla niektórych osób ból i strach jest potrzebny dla osiągnięcia podniecenia, dla innych rolę tą odgrywa strach czy zeszmacenie. Po sesji pieszczoty czy przytulenie zaczynają cykl, który zakończy się za jakiś czas kolejną sesją.

Sedno zdrowej sesji sprowadza się do dostarczenia tego, co druga osoba potrzebuje. Sadyście jest wszystko jedno jak bije masochistkę, nie ma żadnej różnicy między biciem po stopach a biciem po pośladkach. Tymczasem dla większości maso bicie po stopach jest odrzucające gdy bicie po pośladkach je podnieca.

Istotne jest również bezpieczne dostarczanie wrażeń. Nóż przeciągany po skórze odwrotną stroną sprawia wrażenie przecinania, gdy tymczasem zostawia tylko czerwoną kreskę. Wosk padający na skórę z odpowiednio dobranej świecy (podkreślam – odpowiednio dobranej) sprawia wrażenie parzenia, w rzeczywistości nie jest groźny. Można kogoś pokryć od stóp do głów steryną nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Podobnie jest z chłostą, która w przeprowadzona w granicach rozsądku zaróżowi skórę. Nawet pojawienie się małych siniaków mieści się w granicach rozsądku – dzięki temu suczka będzie miała co wspominać, co oglądać, czym się chwalić.

Nawet ekstremalne dla wielu wbijanie igieł paradoksalnie mieści się w granicach rozsądku. Ból jest dość intensywny, ale łatwy do kontrolowania. Wbijając igły można wybrać miejsce i sposób wbicia, dzięki czemu dostarczamy tyle bólu ile maso potrzebuje i może znieść. Po wyjęciu igieł zwykle nawet nie zostają żadne ślady, oprócz czerwonych kropek znikających następnego dnia.

SM trzeba robić tak, by obie strony miały z tego przyjemność. Bez spełnienia tego warunku slave nie będzie chciała powtórki i nie wróci już do mastera po więcej. Dobry master to taki, który skupia się na zaspokojeniu potrzeb swojej slave.