Zgoda

cze
24

Charakterystyczne dla praktyk SM jest to, że obie strony wyrażają na nie zgodę i są świadome tego co robią. Jeżeli dwoje dorosłych ludzi dobrowolnie podejmuje jakieś czynności ‘łóżkowe’ to jest to wyłącznie ich sprawą. Żadne państwo nie powinno ingerować, niezależnie od tego czy ludzie ci mają ślub, są tej samej płci czy używają pejcza.

Co innego w przypadku, gdy jedna z tych osób jest mocno niepełnoletnia. W zależności od kraju wiek od którego można rozpocząć pożycie seksualne waha się od 15 do 18 lat. Wszelkie naruszenia tego zakazu powinny być surowo ścigane.

Podstawowym problemem Polski jest to, że w kraju potężne wpływy ma kler. Jak wiadomo, instytucja ta przesiąknięta jest pedofilami, którzy rozpoczynają edukację w seminarium licząc na dostęp do dzieci i na bezkarność. Oto co jedna z ofiar ma o tym do powiedzenia:

Stąd też popieram postulat prewencyjnego kastrowania seminarzystów. Więcej w serwisie kleryk.com

Na to, że onanizm jest dobry naprowadziła mnie klerykalna nagonka. Jeżeli kler czegoś zabrania, to z pewnością sami  to robią i odnoszą z tego jakieś korzyści.

W przypadku mężczyzn sytuacja jest prosta – masturbacja pomaga rozładować napięcie seksualne. Bez tego skala frustracji i przemocy seksualnej byłaby znacznie większa od tego, co obserwujemy.

W przypadku kobiet sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Rozładowanie jest drugoplanowe, jako że kobiety nie są tak fizjologicznie pod presją jak mężczyźni. Istotniejsze jest ćwiczenie i poznawanie własnej seksualności. Tak już jest, że dochodzenie do orgazmu jest u kobiet dużo trudniejsze niż u mężczyzn. Masturbacja, szczególnie w czasie stosunku z mężczyzną, jest najskuteczniejszym sposobem pozbycia się anorgazmii. W ten sposób mamy szereg prawidłowych bodźców płynących z penetracji oraz stymulowanie łechtaczki, dających sam orgazm.

Większość mężczyzn nie zwraca uwagę na to, czy kobieta dochodzi czy nie. To jest najlepsza droga to pozbycia się partnerki z łóżka. Kobiety nie są pozbawione zdolności kalkulacji, gdy seks nie jest fajny, po prostu się go unika. Przywiązywanie faceta do siebie zmuszaniem się do seksu czy udawaniem orgazmów ma bardzo krótkie nogi. Udany seks to najsilniejsze spoiwo związku.

Zabawki

cze
14

Czasem pojawia się pytanie, skąd brać zabawki do sportów SM. Możliwości jest wiele, problem jak zawsze w tym, żeby zdobyć coś fajnego w przystępnej cenie.

Pomysł pierwszy

Pomysł drugi, z lokalnego podwórka

Podzielcie się pomysłami w komentarzach.

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie ostatni wpis autora tego bloga o seksistowskich reklamach
uwłaczających godności płci pięknej. Oczywiście wszystko jest relatywne w zależności od perspektywy z jakiej się na to popatrzy. Uśmiałam się do łez czytając wskazówki jak być dobrą żoną. Poradnik dla grzecznych pań do bólu przypomina zasady tresury suki na służbie. Więc jak to możliwe, żeby kobiety „w klimatach” – uległe suczki i seksualne niewolnice absolutnie poddane woli Pana – mogły być „bardziej świadome i wyemancypowane niż przeciętne zjadaczki chleba?” Kim są naprawdę te  ubezwłasnowolnione masochistki zdominowane przez swoich właścicieli i zdane na łaskę ich sadystycznych fantazji?

Całkowita uległość aż do utraty własnej tożsamości zdaje się z gruntu zaprzeczać feministycznym dążeniom do równouprawnienia. Krytyka BDSM przez pewne kręgi feministek na czele z Alice Schwarzer i Andreą Dworkin sprowadza się do stwierdzenia,  że nasza patriarchalna kultura narzuca również role jakie odgrywają Top i bottom. Cała zabawa jest niejako odzwierciedleniem opresyjnej rzeczywistości, która nas otacza i tak naprawdę niczym się od niej nie różni. Erotyzowanie władzy i przemocy według tej grupy feministek jest jeszcze jednym przejawem szowinizmu i dyskryminacji wobec kobiet. Idąc dalej, niektóre z tych pań uważają, że BDSM może prowadzić do przemocy domowej.  Radykalne feministki   wręcz doszukują się związku pomiędzy praktykami BDSM a gwałtem i przemocą seksualną.

Naszym paniom zdaje się umykać z pola widzenia jeden subtelny lecz zasadniczy szczegół jakim jest zgoda osoby uległej na zadawanie jej tortur przez sadystę. Istnieje również coś takiego jak hasło bezpieczeństwa, którego raczej nie ustala się z gwałcicielem lub abuserem (sprawcą przemocy domowej). Niedorzeczny argument feministycznych oponentek BDSM z grubsza  brzmi następująco: „Kobiety wybierają takie praktyki seksualne, ponieważ NIE wiedzą co jest dla nich dobre.” Wąż zjada swój własny ogon i koło się zamyka. Patriarchalna kontrola seksualności bierze górę nad feminizmem. Cóż, nie zostaje nic więcej jak zaproponować drogim paniom aby stworzyły „feministyczny” poradnik seksualny dobrej żony.

Zastanawia jednak fakt, dlaczego ci sponiewierani bottom wracają po więcej?  Co począć w tej sytuacji z przyjemnością doznawaną w trakcie sesji SM? Seksualnie liberalne feministki takie jak Camille Pagila, Gayle Rubin czy Susie Bright mają zasadniczo inne zdanie jeżeli chodzi o BDSM. Stanowczo sprzeciwiły się one purytańskim wartościom i dały odpór moralnemu autorytaryzmowi. To one stoczyły wojnę z radykalnymi feministkami w obronie wolności seksualnej kobiet. Te niezwykłe i odważne kobiety jako jedne z pierwszych wyraziły swój protest przeciwko patriarchalnym ograniczeniom ekspresji seksualnej przez co utorowały drogę zwolenniczkom BDSM do przełamywania taboo. A więc uprawianie BDSM jest aktem feminizmu w tym znaczeniu, że nieskrępowanie dążymy do zaspokajania własnych potrzeb poprzez osiąganie przyjemności a zarazem dawanie jej swoim partnerom.

sublimejourney
c.d.n.

Sexizm

cze
3

Branża reklamowa od niepamiętnych czasów specjalizuje się w seksistowskich reklamach. Choć branża przyhamowała, nadal w polskiej telewizji widzi się reklamy,w których matka z córką gotują, a ojciec z synem odrabiają lekcje – jak ‘wiadomo’ dziewczynki nie muszą się uczyć matematyki, ważne żeby umiały gotować zupę na żeberkach. Oburzające, ale widać większość społeczeństwa to akceptuje, więc reklamy mogą sobie lecieć.

Kobiety ‘w klimatach’ są bardziej świadome i wyemancypowane niż przeciętne zjadaczki chleba, stąd takie chamskie chwyty wzbudzają opór. Trzeba jednak przyznać, że niektóre z reklam są w pewien sposób trafione, i zabawne gdy spojrzeć na nie z alternatywnego punktu widzenia:

Więcej

Wyobraźnia

maj
22

Sesja to gra wyobraźni. Strona zdominowana żąda bólu, obrażeń, strachu. Potrzebuje odnieść wrażenie, że strona dominująca niszczy zarówno jej psychikę jak i ciało. Proporcja między tymi dwoma formami SM zależą wyłącznie od indywidualnych upodobań, można być bardziej uległą lub bardziej masochistką.

Dostarczenie oczekiwanych emocji i wrażeń to pokarm dla duszy sub. Dla niektórych osób ból i strach jest potrzebny dla osiągnięcia podniecenia, dla innych rolę tą odgrywa strach czy zeszmacenie. Po sesji pieszczoty czy przytulenie zaczynają cykl, który zakończy się za jakiś czas kolejną sesją.

Sedno zdrowej sesji sprowadza się do dostarczenia tego, co druga osoba potrzebuje. Sadyście jest wszystko jedno jak bije masochistkę, nie ma żadnej różnicy między biciem po stopach a biciem po pośladkach. Tymczasem dla większości maso bicie po stopach jest odrzucające gdy bicie po pośladkach je podnieca.

Istotne jest również bezpieczne dostarczanie wrażeń. Nóż przeciągany po skórze odwrotną stroną sprawia wrażenie przecinania, gdy tymczasem zostawia tylko czerwoną kreskę. Wosk padający na skórę z odpowiednio dobranej świecy (podkreślam – odpowiednio dobranej) sprawia wrażenie parzenia, w rzeczywistości nie jest groźny. Można kogoś pokryć od stóp do głów steryną nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Podobnie jest z chłostą, która w przeprowadzona w granicach rozsądku zaróżowi skórę. Nawet pojawienie się małych siniaków mieści się w granicach rozsądku – dzięki temu suczka będzie miała co wspominać, co oglądać, czym się chwalić.

Nawet ekstremalne dla wielu wbijanie igieł paradoksalnie mieści się w granicach rozsądku. Ból jest dość intensywny, ale łatwy do kontrolowania. Wbijając igły można wybrać miejsce i sposób wbicia, dzięki czemu dostarczamy tyle bólu ile maso potrzebuje i może znieść. Po wyjęciu igieł zwykle nawet nie zostają żadne ślady, oprócz czerwonych kropek znikających następnego dnia.

SM trzeba robić tak, by obie strony miały z tego przyjemność. Bez spełnienia tego warunku slave nie będzie chciała powtórki i nie wróci już do mastera po więcej. Dobry master to taki, który skupia się na zaspokojeniu potrzeb swojej slave.

Dostałem mejla od osoby która jest zarówno psychologiem jak i osobą zaangażowaną w BDSM. List ten rzuca światło na nasze wcześniejsze rozważania, skąd bierze się w ludziach pociąg do BDSM. Myślę, że ten gościnny wpis wiele wyjaśnia. Dziękuję SublimeJourney za wypowiedź.

Powodem napisania tego tekstu było moje szczere zdziwienie, kiedy przeglądając polskie strony o tematyce BDSM natknęłam się na wiele niesłusznych koncepcji (nawet wśród tak zwanych „osób w klimacie”) doszukujących się psychopatologicznego podłoża tego zjawiska. Dużo się pisze o niskim poczuciu własnej wartości, zaburzeniach osobowości lub skłonnościach do depresji, które niejako leżą u podstaw lub są następstwem zamiłowania do praktyk sadomasochistycznych. Nic bardziej mylnego…

Najnowsze badania wskazują, że zarówno uprawianie BDSM nie jest wyrazem psychopatologii, jak również osoby oddające się takim praktykom nie są bardziej zaburzone lub podatne na zaburzenia psychiczne niż reszta społeczeństwa. Pomimo, że praktyki seksualne BDSM mogą być niezwykle dziwaczne a czasami wręcz drastyczne dla postronnego obserwatora, ich wspólnym mianownikiem jest to, że są “safe, sane, and consensual” (bezpieczne, przy zdrowych zmysłach i za zgodą). Molestowanie seksualne, przemoc, gwałt lub stosunki seksualne z dziećmi nie mają nic wspólnego z BDSM.

Patologizacja BDSM i innych alternatywnych praktyk seksualnych jest charakterystyczny dla teorii psychoanalitycznej. Freud uważał, że masochiści poszukując bólu w kontaktach seksualnych kierowani są poczuciem winy i wstydu. Ból jest niejako karą za osiągnięcie zaspokojenia seksualnego. Zachowania sadysty zaś tłumaczone są kompulsywnym odreagowaniem instynktu seksualnego, który bez hamulca (czyli słabe superego) przeradza się w przemoc. Podobne ujęcie zjawiska BDSM jako patologii seksualnej przedstawia model medyczny zapoczątkowany przez Krafft-Ebinga. Traktuje on tendencje sadomasochistyczne jako zaburzenie wrodzone. Żaden z tych modeli teoretycznych nie został potwierdzony w badaniach empirycznych.

Niemniej jednak, wielu współczesnych psychologów klinicznych i psychiatrów, nie wspominając o laikach, ciągle uznaje BDSM za przejaw zaburzonego umysłu. Biblia amerykańskiej psychiatrii, czyli DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders), zawiera takie diagnozy jak seksualny sadyzm lub seksualny masochizm i klasyfikuje je jako parafilie na równi z innymi dewiacjami sfery seksualnej. Do parafilii należą między innymi fetyszyzm, voyeuryzm i ekshibicjonizm. Na szczęście DSM-IV-TR (najnowsza poprawiona edycja „wielkiej księgi”) podając definicję seksualnego sadyzmu, wspomina o takim warunku jak niezgoda partnera lub ofiary na upokorzenie lub cierpienie. Ufff… Ulga i drobne odstępstwo od traktowania nienormatywnej seksualności jako formy choroby.

Następnym krokiem do przodu jest trwająca aktualnie debata w środowiskach naukowych i profesjonalnych o usunięciu parafilii z DSM-V. Co z tej debaty wyniknie? Może wreszcie dorośniemy jako społeczeństwo do zaakceptowania seksualnej różnorodności i przestaniemy linczować osoby o niezwykłych preferencjach seksualnych. Na razie możemy pocieszać się tym, że pojęcie dewiacji seksualnej jest względne, tak jak każde inne odchylenie od „normy”, ponieważ ogranicza się do określonej kultury i narzuconych przez nią wartości i reguł moralnych.

BDSM nie da się zaszufladkować! Należy pamiętać, że nasze życie seksualne pozostaje zagadką nawet dla tych, którzy profesjonalnie zajmują się studiowaniem tej tematyki. Oto co mówią światli psychoterapeuci o praktykach BDSM:

„BDSM może dostraczyć wiele przyjemności i uatrakcyjnić pożycie seksualne”.
Niektórzy uważają, że „BDSM jest duchową praktykę seksualną podobnie jak seks tantryczny”.
„Uprawianie BDSM pozwala zgłębiać „ciemne strony” naszej seksualności. Tak jak jazda roller-coasterem lub skok na bungee sprawia przyjemność niektórym osobom, tak przełamywanie taboo i ryzykowne praktyki BDSM wzmagają podniecenie i uczucie rozkoszy seksualnej”.
„BDSM pomaga budować intymną więź w związku partnerskim poprzez wzajemne zaangażowanie i obopólne zaufanie”.
„Niektóre osoby oddające się praktykom BDSM uważają, że jest to niechemiczny sposób osiągania odmiennych stanów świadomości.”
„Ogromne zróżnicowanie nietypowych praktyk seksualnych pozwala uniknąć rutyny i monotonii, szczególnie w związkach monogamicznych.”

Wnioski z tego są następujące:

Jeżeli masz niskie poczucie własnej wartości, depresje, nerwice lub inne problemy w dziedzinie zdrowia psychicznego, to pomyśl o psychoterapii, niezależnie od twoich preferencji seksualnych. W bardziej drastycznych przypadkach może być wskazana nawet farmakoterapia.

BDSM nie uleczy cie z tych przypadłości, wręcz przeciwnie, może jeszcze bardziej nasilić objawy lub nadwyrężyć i tak już rozchwianą psychikę.

Praktykowanie BDSM ma być źródłem rozkoszy i okazją do przekraczania własnych granic, a nie umartwianiem się psychicznym lub fizycznym.

c.d.n.

SublimeJourney

P.S. W USA istnieją organizacji i ośrodki terapeutyczne specjalizujące się w okazywaniu pomocy psychologicznej mniejszościom seksualnym. Chyba nie najlepiej pod tym względem wygląda sytuacja w Polsce. Nie mogłam znaleźć ani jednej takiej placówki w necie. Wiem jednak z doświadczenia i własnych profesjonalnych kontaktów, że nie brakuje w PL terapeutów o otwartych umysłach i z pasją wykonujących swoją prace, którym śmiało można powierzyć sekrety swojego życia seksualnego.

CPR

maj
14

Ten serwis oprócz walorów rozrywkowych ma też posiadać walor edukacyjny.

Każdy powinien potrafić wykonać sztuczne oddychanie, nigdy nie wiadomo kiedy może się to przydać. Poniżej krótki instruktaż:

Super Sexy CPR from Super Sexy CPR on Vimeo.

Powszechne jest spotykanie ludzi zainteresowanych SM, którzy są w związku z osobą bez takich perwersji (vanila). Jestem przeciwnikiem takich związków, jako że nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. Zwykle o całej sprawie dowiaduje się partner/ka – każde kłamstwo po pewnym czasie wychodzi na jaw. Wtedy pojawia się całe mnóstwo nieprzyjemnych konsekwencji, takich jak upublicznienie zamiłowania do SM, rozwód, podział majątku i opieki nad dziećmi itp.

Trzeba zrozumieć też szok vanili. Dla przeciętnego człowieka SM jest groźną dewiacją, czymś dużo gorszym niż homoseksualizm. Ludzie się tego zwyczajnie boją czy wręcz brzydzą, czują że pierwszy taki wypadek na pewno nie będzie ostatni. Dlatego zwykle nie ma drugiej szansy, jak to się zdarza przy zwykłej zdradzie. Małżonek/ka przyłapany/a na SM zwykle kończy ‘na ulicy’.

Dodatkową osobą poszkodowaną w tych relacjach jest ten trzeci/trzecia. Zwykle większość ludzi szuka związku na stałe, życie w ciągłym stanie zawieszenia czekając aż on/a rozwiedzie się z vanilą jest zwykłym okradaniem się/kogoś z czasu.

Osobą skrzywdzoną jest również sam twórca całego zamieszania. Ciągłe życie w kłamstwie i ciągły strach przed zdemaskowaniem nie jest niczym przyjemnym. Nie ma też na kogo zrzucić winy za rozpad związku z vanila, pełna wina leży po stronie danej osoby.

Czasem w życiu ważne jest pokazanie klasy i pewna odwaga cywilna. Są tylko dwie możliwości – albo szuka się kogoś ‘w klimatach’ albo żyje się z vanila i porzuca się całkowicie SM. Oszustwo nie jest żadną opcją.

Syndrom

maj
6

Syndromu sztokholmski polega na nawiązaniu relacji między ofiarą i oprawcą. Psychologowie opisali ten stan dopiero w 1974 roku, choć jest to zjawisko powszechnie występujące np. u ofiar przemocy. Zachęcam do zapoznania się z artykułem w Wikipedii (link).

W związkach SM stan ten jak najbardziej występuje. Sub mają tendencje do popadania w stan uwielbienia po sesji. Dla ludzi nie mających powiązania z ‘klimatem’ dochodzi do niezrozumiałego paradoksu – osoba zdominowana lub torturowana zamiast uciekać na najbliższy komisariat policji, jest wdzięczna swojemu oprawcy, przytula się do niej/niego i chce więcej.

Zjawisko to wynika z reagowania mózgu na substancje wydzielające się podczas sesji. Stres i podniecenie powoduje wydzielenie endorfin, substancji o działaniu podobnym do morfiny. Stymulowany jest ośrodek przyjemności co prowadzi to błyskawicznego i niezauważalnego uzależnienia. Chce się powtarzać to, co spowodowało wydzielenie tych substancji i być blisko osoby, które spowodowała ich wydzielenie.

Osoby dominujące są zupełnie w innej sytuacji. Dążenie do SM wynika z realizowania własnych popędów. Z chwilą seksualnego spełnienia popęd zostaje zaspokojony i przez następne kilkanaście-kilkadziesiąt godzin partner staje się mniej atrakcyjny. Sam syndrom nie zachodzi tak jak w przypadku sub – osoba dominująca nie odczuwa przerażenia, strachu i bólu, nie wydzielają się endorfiny i nie ma się od czego uzależnić.

Warto podkreślić sprzeczne uczucia miotające dominą/em. Istnieje z pewnością pożądanie i instynkt kierujący do zdominowania, który wygasa po osiągnięciu orgazmu. Z drugiej strony mogą pojawić się wyrzuty sumienia, maskowane do pewnego momentu napięciem seksualnym i emocjami sesji. Pojawiające się uczucie może również stanowić hamulec – dużo ciężej torturuje się osobę kochaną niż zupełnie obcą – właśnie dlatego lekarze nie mogą operować członków rodziny.

Dla wielu osób takie emocje mogą być trudne do opanowania. Dobry domin/a to osoba, która potrafi nad sobą i zrozumieć, że dominacja i ból jest dobra i potrzebna dla sub. Warto, żeby pojawiło się nastawienie na stały związek, na świadomość że pożądanie wróci a wraz z nim u obu stron będzie ochota do dalszych zabaw.